Drukuj

Trzy wyspy - Dębina, Czarnołęka, Radolin

Tematem opracowania będą trzy wyspy: Dębina, Czarnołęka i Radolin, które administracyjnie wchodzą w skład miasta Szczecin. Piękno tego kawałka dzikiego lądu oddzielającego nurt Odry Zachodniej od jeziora Dąbie pobudziła ciekawość na tyle, aby napisać kilka zdań na jego temat.

 

 

Dębina 

Do 1945 niem. Groß Oderbruch – duża i największa z nich. Powierzchnia ok. 516ha, szerokość do1,5km, długość ok. 6,6km. Od południa przecina ją rzeka Święta (niem. Swante Kanal), która łączy Odrę z Jeziorem Dąbie, oddziela jednocześnie Dębinę od pozostałych wysp. Żeglowna, także dla małych jednostek wycieczkowych.

 

Jedyna obecnie infrastruktura to dwa przystanki żeglarskie: Głębia i Kwadrat oraz urządzenia nawigacyjne żeglugi po Odrze.

 

Jej zachodni brzeg przylega bezpośrednio do Odry Zachodniej i toru wodnego Szczecin-Świnoujście:

Od wschodu oblana jest wodami jeziora Dąbie.

Północną jej część opływają dwa kanały - Czapina i Babina.

Do 1945 roku w połowie wyspy po zachodniej jej stronie stała leśniczówka, po której do czasów współczesnych nie pozostał żaden ślad, a miejsce w którym stała obecnie pokrywa urobek pozyskany z pogłębiania toru wodnego Szczecin-Świnoujście. To, co może się w nim znajdować, pewnie przepadnie na wieki…

Wyspa o bardzo zmiennym środowisku: od twardego gruntu powyżej poziomu wody, gdzie rosną potężne drzewa w północnej jej części, po miejsca bagniste porośnięte gęstą roślinnością, które stanowią barierę nie do przebycia dla przeciętnego człowieka w jej części południowej, a i ktoś zaprawiony w forsowaniu tak dzikiego terenu nie pokona go bez odpowiedniego wyposażenia i sporego wysiłku. Przed wojną podzielona była siecią kanałów melioracyjnych, z których do naszych czasów przetrwał jako drożny tylko jeden - Kanał Leśniczówka. Nie bez trudu da się go przepłynąć kajakiem, a wszelkie przeciwności związane z niezbyt długim rejsem wynagrodzi widok dzikiej przyrody uchwycony kamerą Tomasza Przyweckiego.

Człowiek właściwie od zakończenia Drugiej Wojny Światowej nie ingeruje w środowisko wyspy, o którym decydują prawa natury, a z różnorakiej fauny zwierzęcej spotkanie tu łosia nie jest odosobnionym przypadkiem. Wschodnie i południowe brzegi Dębiny porasta bardzo gęsta linia krzewów i drzew oraz gąszcz roślinności podwodnej i nadwodnej, a tam gdzie brzeg jest wolny od roślin znajdziemy albo grzęzawisko albo szereg podwodnych przeszkód - pni dawno temu powalonych drzew lub resztki prastarych lasów, które są sporym zagrożeniem dla różnego rodzaju sprzętu pływającego.

Dodać warto, że wschodnie brzegi wyspy są bujnie porośnięte bardzo inwazyjnym i toksycznym barszczem Sosnowskiego. Jako, że nikt w tym miejscu nie walczy z tą rośliną, jest ona zapewne kolebką wielu innych jej kolonii w całej okolicy.

Radolin

Radolin, niem. Bodenberg. Wyspa obecnie niezamieszkana i nie zagospodarowana, w większości porasta roślinnością bagienną, bo i taki charakter ma jej podłoże. Od zachodu przylega do Odry Zachodniej, północny jej brzeg - do rzeki Święta, wschodnia część oddzielona jest od Czarnołęki kanałem Wydrnik, południowa natomiast przylega bezpośrednio do jez. Dąbie. Wszechobecne są trzcinowiska, a tam gdzie teren jest wyższy, widoczne są skupiska potężnych drzew.

Jedyną infrastrukturą na wyspie jest przystanek żeglarski Wydrnik.

 Podzielona jest dwoma ciekami. Jeden z nich, niegdyś drożny skracał drogę do kanału Wydrniki i prowadził dalej w głąb Czarnołęki, obecnie jest już mocno już zarośnięty.

Najciekawszym miejscem na wyspie jest wzgórze porośnięte drzewami na wschodnim jej krańcu, wśród których dawno temu wybudowano okazałe jak na wyspiarskie warunki budynki. To Forsterei Bodenberg - taka nazwa widnieje na starych pocztówkach, pierwsza wzmianka w niemieckich księgach na temat tego miejsca, jakoby stała tu leśniczówka, pochodzi już z 1725 roku.

Właściwie nie ma nigdzie w obiegu informacji czy rzeczywiście kompleks ten funkcjonował tylko jako leśniczówka, choć na starych przedwojennych mapach jest ona oznaczona w tym miejscu. W archiwum Nadleśnictwa Trzebież, któremu obszar ten podlega obecnie, również nie ma żadnych wiadomości na ten temat. Na zachowanych pocztówkach widać wielopiętrowe budynki, widać drogę która prowadzi do małej przystani we wschodniej części wzgórza przy kanale Wydrnik, drugi koniec tej drogi biegnie do plaży na jego południowym skraju oblanym wodami jez. Dąbie w zatoce Gać.

 

Widać również stoliki piknikowe i odpoczywających tam ludzi, co jest raczej w konflikcie z rolą, jaką pełni jedynie leśniczówka. Mimo niezbyt odległych czasów informacji na ten temat właściwie nie ma, wiadomo jedynie że zanim zakończyła się wojna na stałe mieszkało tu 10 osób. Możliwe, że kompleks służył też jako swego rodzaju ośrodek wypoczynkowy czy rehabilitacyjny lub żeglarska tawerna, ale czy tak było- nie wiadomo.

 

Po Drugiej Wojnie Światowej, kiedy teren ten przejęła administracja polska, właściwie nikt tam już nie mieszkał. Opuszczone budynki niszczały. Nadgryzione już mocno przez czas w całości stały jeszcze do połowy lat pięćdziesiątych, następnie z roku na rok kompleks popadał w coraz większą ruinę, sukcesywnie też rozbierano elementy budynków odzyskując materiał budowlany wywożony stąd na ląd. Resztki murów i fundamentów stały tam jeszcze w latach osiemdziesiątych. Miejsce to jest dobrze znane żeglarzom i słynęło z rosnących tu także drzew owocowych i orzechów laskowych które równie obficie porastały to miejsce. Pokaźnymi zbiorami może pochwalić się wiele pokoleń adeptów żeglarstwa, którzy przypływali w to miejsce podczas zajęć praktycznych. Obecnie znaleźć tam można jedynie resztki murów i fragmentarycznie fundamenty, czworokątny nasyp, jakby była to niegdyś podstawa masztu, komary wielkości nietoperzy i dziki niewiele mniejsze i równie agresywne co afrykańskie nosorożce. Może nieco przesadziłem, ale warto było ubarwić tą opowieść w ten sposób ;)

Czarnołęka

Czarnołęka niem. Der Schmarze Ort -obecnie również niezamieszkana i równie dzika, co dwie poprzednie o powierzchni ok. 270ha. Od wschodniej i południowej strony oblana wodami jez. Dąbie, od zachodu od wyspy Radolin oddziela ją kanał Wydrnik, od północy od Dębiny oddzielona rzeką Święta.

Na wyspie nie ma żadnej infrastruktury poza żeglarskim przystankiem Orły, nie bardzo też da się wyjść tu na suchy ląd, który jest raczej w jej głębi tam gdzie rosną skupiska drzew.

Aby do niego dojść należałoby przedrzeć się przez gąszcz dzikiej roślinności bagiennej i trzcin, napotykając po drodze różnoraką dziką zwierzynę.

Kawałek twardego lądu przy jej brzegu jest przy wejściu w kanał Wydrnik od strony jeziora Dąbie.

Tam też w pierwszych latach powojennych dotarło łódką na Czarnołękę trzech młodych chłopców. Ciekawi świata, pobudzeni wyobraźnią o niewiadomych rzeczach, jakie mogły się na niej znajdować, penetrowali wyspę w jej dzikich ostępach. Natrafili tam na zamaskowaną chatkę zbitą z desek. Krótka obserwacja nie potwierdziła, aby ktokolwiek w niej był. Drzwi zamknięte jedynie na skobel nie były żadną przeszkodą. W środku kuchnia, naczynia, kubki, dwie prycze, płaszcz wojskowy, butelki, koce i długi niemiecki nóż. Wszystko wyglądało jakby od miesięcy nikt tam już nie przebywał, jednak w obawie przed właścicielami chłopcy uciekli nigdy więcej w to miejsce nie wracając. Mnie ciekawi, czy chatka ta po siedemdziesięciu latach stoi tam nadal;)

Historia – ogólnie, śladem ludzi nauki

Lodowiec opuścił te tereny ok. 13500 lat temu, a po jego zejściu teren kształtował się następne kilkanaście tysięcy lat. Proces ten, choć nie zauważalnie, trwa nadal - także wymuszony działaniami człowieka. Najnowsze prace wykopaliskowe przeprowadzone w Bolkowie nad jez. Świdwie w 2016 roku dowodzą, że na lewym brzegu Odry ludzie mieszkali już 9tys. lat temu, osiedlili się zapewne sporo wcześniej wraz z oddalającym się lodowcem przybywając tu z różnych stron Europy. Tereny przyległe do prawego brzegu Odry oddalone o kilkadziesiąt kilometrów na północ od Bolkowa w okolicach wyspy Chrząszczewskiej oferują znaleziska jeszcze starsze datowane na 11 tys. lat. Bardzo ogólnie mówiąc - krajobraz jak i klimat obszarów zalewowych Odry w tamtym czasie był zupełnie inny niż dzisiaj, a poziom morza niższy niż obecnie o przeszło metr. Bałtyk oddalony od dzisiejszego brzegu o kilkadziesiąt kilometrów na północ, tworzył się jeszcze Zalew Szczeciński wraz z dopływami. Rejon jez. Dąbie rozciągał się wówczas jako bardzo rozległe moczary szerokie od ujścia Regalicy i Płoni po dolinę ujścia Gowienicy, mokradła poprzecinane były większymi i mniejszymi ciekami zasilającymi tworzące się rzeki.

 

Tereny na prawym brzegu Odry w okolicach dzisiejszego jeziora – podobno zasiedlono nieco później, a siedliska, które odkryto przy jego brzegach, były mniej liczne. Te w dalszej odległości od jeziora i na terenach położonych wyżej ponad poziom wody były liczniejsze i właściwie zamieszkane są do dziś. Można by długo się spierać o to czy ludność ery polodowcowej przekroczyła rzekę lub przywędrowała tu z południa osiedlając się na wschód od niej, czy przybyła tu ze wschodu wyznaczając dolinę Odry jako kres wędrówki, ale zostawmy to naukowcom.
Wracając do opisanych już trzech wysp. Prace wykopaliskowe– choć dawno temu - przeprowadzono również na nich. Dowiodły one że i na wyspach oddzielających jez. Dąbie od Odry w czasach późnej epoki kamienia po wczesne średniowiecze również mieszkali ludzie.

W tamtym okresie krajobraz tego terenu, jak już wiemy, był inny niż obecnie. Pozbawione w większym stopniu obszarów bagiennych wyspy porośnięte krzewami i drzewami stanowiły na pewno atrakcyjniejsze miejsca do osiedlenia niż obecnie. Jeszcze nie w tak odległej przeszłości bo pod koniec XIX w. wyspa Radolin stanowiła całość z wyspą Wielka Kępa i Ostrów Grabowski aż po kanał Duńczycy, nie istniał jeszcze Przekop Mieleński. Można by zaryzykować stwierdzenie, że jeszcze wcześniej tworzyła całość wraz z wyspą Czarnołęka. Obecna Odra Zachodnia wyglądała również nieco inaczej i była sporo węższa jeszcze na przełomie XIX/XX w. Żegluga odbywała się głównie wschodnim korytem Odry - Regalicą i dalej jeziorem Dąbie. Pewnie rzeka Święta (Swante Kanal) miała również jakieś znaczenie związane z żeglugą łącząc od zarania dziejów zachodnie koryto Odry z jeziorem. Oczywiście im starsza mapa tym mniej dokładna ale poglądowo tak to wyglądało na wielu z nich, poniższy scan pochodzi z 1875 roku:

 

 

Wracając do tematu. Na Dębinie znaleziono liczne ślady bytności ludzi zwłaszcza w jej wyższej - północnej części w co najmniej kilku miejscach. Wzgórze na wyspie Radolin – tu również natrafiono na kilka miejsc potwierdzających ludzką osadę czasu mezolitu (8000-4000 p.n.e). Natrafiono też na resztki osady rybackiej we wschodniej części wzgórza z okresu wczesnego średniowiecza (IX-X w n.e.).

„Szczecin stary i nowy” - Tadeusz Białecki

Wzgórze zaś w starej niemieckiej literaturze określane jest też jako miejsce gdzie było prastare wendyjskie (słowiańskie) cmentarzysko.

 

„Naprzeciw Züllchow wypływa z Odry Swante (rzeka Święta) i wpływa do jeziora Dąbie. Jej nazwa przypomina Wendów (Słowian). Wzniesienie, na którym znajduje się leśniczówka służyło im jako miejsce pochówków.”

 “Heimatkundliches Lesebuch für Stettin und die Provinz Pommern” - Herbert Neumann, 1914r - tłum. J. Kazaniecki

 

Na Czarnołęce również w epoce mezolitu (8000-4000 p.n.e) była umiejscowiona ludzka osada potwierdzona przez prace wykopaliskowe, istniejąca prawdopodobnie również do czasów wczesnego średniowiecza (IX-X w n.e.)

„Szczecin stary i nowy” - Tadeusz Białecki

Społeczność „wyspiarska” nie była zapewne zbyt liczna tym bardziej zasadne jest pytanie co skłoniło część ówczesnej ludności do zamieszkania na nich, jeśli stały ląd gwarantował zdecydowanie lepsze warunki bytowe? Być może ówczesna Odra nie była aż tak szeroka ale postawić można tu wiele pytań, które ze względu na ogólne opracowanie pozostaną bez odpowiedzi. Wspomnieć warto w tym miejscu, że w najstarszych czasach „żegluga” nie była ani łatwa ani masowa, a środkiem w tym celu wykorzystywanym był wydrążony (lub nie) pień drzewa lub powiązanych ze sobą kilka takich pni. Jak wyglądały „budynki”, w których mieszkano na wyspie? Czy były to szałasy, ziemianki, czy też domy z pali? Oczywiście nie zachowała się żadna z nich, ale tu z pomocą przyjdzie nauka i wyobraźnia artysty, ówczesna mezolityczna osada i życie na niej przypuszczalnie mogły wyglądać tak jak wielu innych z tego okresu czyli niemal schematycznie - na wzniesieniu blisko źródła wody.

Późniejsze domostwa czasów wczesnego średniowiecza – choć to już rekonstrukcja, obejrzeć można w Wolinie w wiosce Vikingów.

Informacje na temat wykopalisk przeprowadzonych na wyspach są dość wiekowe i pochodzą z niemieckich opracowań lat przedwojennych. Opracowania te usystematyzowano i powielono w polskich już publikacjach z czasów gdy tereny te przejęła administracja polska, jednak ponownie wykopalisk na wyspach już nie przeprowadzono. Nauka chronologicznie dzieli miniony czas na epoki, ówczesnych ludzi grupuje w plemiona i kultury(etnogeneza) po to aby łatwiej ich identyfikować i określać okres z którego pochodzą znaleziska. Podział taki dla nauki jest wygodny i uzasadniony, jednak ówczesnym mieszkańcom był on zupełnie obcy. Pewnie i różne kulturowo plemiona stykały się i żyły ze sobą na tym dopiero odkrywanym terenie w symbiozie ucząc się od siebie nawzajem różnych umiejętności, czasem tocząc ze sobą walki, wymieniając narzędzia bądź żywność. Pewnie były wśród nich grupy myśliwych polujących na różnoraką zwierzynę, zbieraczy – pierwotnych rolników czy rybaków, którzy z biegiem czasu stworzyli w tej części Europy odrębną społeczność. W czasie zagrożenia społeczność ta jednoczyła siły a na przeciw wrogów stawał zwarty szereg wojów broniących swoich terenów łowieckich, dobytku, współplemieńców i rodzin.

 

Być może i wojowie z delty prastarej rzeki Viadrus (najstarsza znana nazwa Odry) brali udział w bitwie o której wiadomo bardzo niewiele, a która miała miejsce ok. 3200 lat temu w nie dalekiej dolinie rzeki Tollense. Są to jedynie przypuszczenia ale było blisko więc… czemu nie. Bitwa bardzo tajemnicza, która rzuca zupełnie nowe światło na historyczną białą plamę tego rejonu Europy Środkowej epoki brązu i wczesnej epoki żelaza. Może i w jakiś mało wiarygodny sposób wyjaśnia dlaczego to rzymskie legiony w czasach największej swojej chwały zajmując całą Europę zachodnią niemal do Łaby i południową po Bałkany i Afrykę ten obszar Europy Środkowej akurat ominęły. Zwolenników tej całkiem fantastycznej teorii nie brakuje.

Tollense

Wracając do tematu. Naukowcy długo spierali się ze sobą – nie wiadomo po co - czy ludność zamieszkująca te tereny była germańskiego czy słowiańskiego pochodzenia. Wiele w ten spór wnosiła polityka i tak niemieccy badacze forsowali swoje teorie germanizując mieszkańców zwłaszcza po roku 1933, polscy zaś już po wojnie w każdej niemieckiej nazwie miejscowości doszukiwali się słowiańskich pierwowzorów – oczywiście nie bez podstaw, ale nie tym się zajmiemy. Czasy te mijają a badacze tworząc najnowsze opracowania opierają się rzetelniej na faktach historycznych (które to bardzo często sami ustalają) i potwierdzających je znaleziskach. Pozyskane na tym terenie podczas wykopalisk przedmioty czasów późniejszych są charakterystyczne dla ludów czy plemion kultury tzw. Łużyckiej. Tego nikt nie podważa ale trudno obecnie przypisać im z całą pewnością słowiańskie lub mniej prawdopodobne - germańskie korzenie.

Rozwój techniki umożliwia widok obszaru będącego tematem tego opracowania bez przysłowiowego wychodzenia z domu. Można podejrzeć jak wyglądają poszczególne wyspy i interesujące nas ich obszary.

Widok ten staje się ciekawszy przeglądając je na mapach, na których widok rzeźby terenu oferuje Geoportal. Na wyspie Radolin ukaże się podłużne w kształcie czółna wzniesienie – rzekome prastare wedyjskie cmentarzysko, miejsce wczesno średniowiecznej osady rybackiej, miejsce gdzie setki lat później stały budynki Forsterei Bodenberg.

 

W końcu miejsce dzikie, wielce urokliwe i tajemnicze, wręcz pachnące mistyką i magią wyznawców bóstw wieków przedchrześcijańskich kimkolwiek byli - w miejscu dla nich tak wyjątkowym jak cmentarzysko.

 

Wystarczy odrobina wyobraźni i wyostrzony zmysł słuchu a podobno, podczas letnich, mglistych i ciepłych nocy słychać nadal ich rytualny śpiew który rozchodzi się po całej okolicy…

Na Czarnołęce widać dokładnie kilka małych wzniesień porośniętych drzewami, które układają się w półokrąg

Przy nich symetryczną strukturę ziemną. To właśnie tam wieki temu w późnej epoce kamienia ówcześni ludzie postanowili założyć osadę.

Oba miejsca wyróżniają się w sposób bardzo widoczny na tle okolicy.

Jak wyglądało na wyspach życie ludzi późnej epoki kamienia podpowiedzieć może jedynie wyobraźnia podparta odkryciami nauki, wyobraźnia która im bujniejsza  tym bardziej pozwala puścić wodze fantazji… O ile obszar gdzie się osiedlali ówcześni ludzie nie oparł się postępowi cywilizacji - powstały miasta, wsie i inna współczesna infrastruktura o tyle te trzy wyspy do naszych czasów zachowały się niemal w nie naruszonym stanie. Obszar ich stanowi część projektu Natura 2000, który skutecznie chroni go przed „cywilizacyjną dewastacją”, choć na którejś z wysp skansen w postaci mezolitycznej osady byłby nie lada gratką. Wyspy podziwiać można jedynie z pokładu różnego rodzaju sprzętu pływającego w okresie od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Podczas rejsów kajakiem, jachtem czy niewielkim statkiem wycieczkowym żeglugi po Odrze  warto mieć świadomość prastarej historii tego miejsca związanej z człowiekiem już od późnej epoki kamienia. Gdyby tak cofnąć czas, to podczas żeglugi między wyspami, na pewno z za zarośli obserwowało by nas kilkadziesiąt ciekawskich i pewnie wrogo nastawionych par oczu pierwotnych mieszkańców. Wiele nocy spędziłem w tym dzikim i nie dostępnym terenie, mając czasem dziwne wrażenie, że oczy te obserwują mnie tam nadal ;)

Aby podziwiać prace mistrzów mezolitu i okresów późniejszych na tym obszarze w swoje progi zaprasza Muzeum Narodowe w Szczecinie

Muzeum Narodowe w Szczecinie

Pokaźnym zbiorem przedmiotów z dawno minionych czasów połączonym z komentarzem lektora pochwalić się może także muzeum w Wolinie. Niewielkie, ale zawiera pokaźny zbiór przedmiotów pochodzących z wykopalisk na obrzeżach miasta i pobliskiego terenu.

Muzeum w Wolinie

Kilka przedmiotów pochodzących także z wykopalisk okolic prawej strony Odry (Domiąży) znajduje się w Ośrodku Dokumentacji Dziejów Ziemi Goleniowskiej w Goleniowie.

 

 Autor: Mariusz Deremacki

Dodaj komentarz


Statystyki

Dziś12
Wczoraj30
Bieżący tydzień130
Bieżący miesiąc400
Ogólnie74783

Kubik-Rubik Joomla! Extensions

Szybki kontakt

Goleniowskie Stowarzyszenie Eksploracji Historycznej " Biały Grosz" 

Numer KRS - 628718

NIP  856-185-49-10

Regon - 364976503

Konto: Bank Pekao S.A. 19 1240 3839 1111 0010 6922 7270

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.