Drukuj

Kościół kryjący szczątki Bicmarków

Kościół kryjący szczątki Bismarcków

                                                                                     W kamiennym lesie katedry

                                                                                     pod czaszką sklepieniem i niebem

                                                                                     godzina wstrzymanych zegarów

                                                                                     popiół spalonych traw

                                                                                     (fragment wiersza Z. Herberta pdt.: „Kościół”

 

            Fragmentem wiersza znakomitego polskiego poety Zbigniewa Herberta pragnę wprowadzić Państwa w poetykę inspirującego mnie tematu którym są zachodniopomorskie obiekty sakralne. Wśród nich  znajdziemy niewielkie kościoły, znajdujące się nawet w najmniejszych wioskach naszego regionu - skromni świadkowie losów niewielkich  lokalnych społeczności. Pozornie odsunięte od głównego nurtu historycznych przemian lecz czasami o dziwo ich nieodłączni towarzysze. Jednym z nich jest neogotycki kościół w Kulicach.

Kulicka świątynia.

            Słynny na całe zachodnie pomorze jest Kulicki dwór wzniesiony przez Bernharda von Bismarck - landrata powiatu nowogardzkiego, szambelana dworu i tajnemu radcę rządowego. Brata Ottona Von Bismarck -”Konarzewskiego Junkra” i późniejszego twórcę potęgi Prus oraz pierwszego kanclerza niemieckiej Rzeszy zjednoczonej po trwającym od 1250 do 1870 roku rozdrobnieniu feudalnym. Bernharda von Bismarck  sprawował nieprzerwanie przez prawie pół wieku od maja 1841 do końca 1887 roku urząd starosty powiatu nowogardzkiego. Kiedy po śmierci ojca odziedziczył Kulice i Jarchlino, mieszkał jeszcze w Nowogardzie ale po ślubie z  Malwiną von Lettow - Vorbeck z Węgorzyc osiadł na stałe w Kulicach budując tam pański dwór. Oczywistym było, że rodowa siedziba nie mogła się obyć bez świątyni, w której mogłaby się znajdować kruchta ze szczątkami członków rodu. Taka był naturalna kolej rzeczy za którą stało dziedzictwo, duma z przodków i chęć zaznaczenia swojego miejsca na ziemi. Był to znak ze strony fundatora, że na ziemi na której postawił świątynię jest panem, a jego potomkowie mają do niej prawo z urodzenia. Tak też Bismarckowie postanowi znaczyć swoje miejsce w Kulicach. Właśnie poprzez budowę kościoła. Jak przed ponad stu laty tak i dzisiaj kulicki kościół wznosi się niedaleko dworu na zachowanej północno -wschodniej połowie tzw. nawsia czyli na placu położony w centrum wioski. Jest to typowe rozwiązanie architektoniczne gdyż bardzo często na nawsiu lokalizowany był właśnie kościół wraz z otaczającym go cmentarzem.  Istnienie budynku kościelnego w Kulicach poświadczone jest co prawda już w 1520 roku. Była to początkowo budowla z kamieni polnych z wolno stojącą, drewnianą wieżą. Kiedy stary kościół stał się za ciasny dla rosnącej ilości mieszkańców wsi a do takiej sytuacji doszło w połowie XIX wieku,  Bernhard von Bismarck kazał w latach 1861-1865 wybudować na tym samym miejscu większą świątynię, która zachowała się do dziś. Ta neoromańska, prostokątna budowla jest od wschodu pięciobocznie zamknięta. Od zachodu dostawiona jest do niej kwadratowa, trój kondygnacyjna wieża zwieńczona ośmiobocznym hełmem. Nad portalem wejściowym w przyziemiu wieży widnieje data 1865. Do zachowanego wyposażenia wnętrza należą pomalowane na czerwono -brązowy kolor stalle i prosta, lekko podwyższona ambona z drzewa dębowego. Ustawiona jest ona po lewej stronie przed chórem, który oddzielony jest od części dla wiernych dwoma stopniami i potrójną arkadą. Po prawej stronie znajdowała się dwukondygnacyjna loża kolatorska z osobnym wejściem od południa. Jej dolna kondygnacja służy dziś jako zakrystia. Powyżej zachował się herb Bernharda von Bismarck i Malwiny von Lettow a w okrągłej, dekorowanej motywami liści dębu drewnianej ramie wypisane jest motto: „Durch Glauben zum Schauen” czyli „Przez wiarę do przejrzenia”. W chórze wisiał pierwotnie prosty, duży krzyż drewniany. W latach 1970 -tych przeniesiono go do krypty pod ołtarzem, kiedy udało się sprowadzić do Kulic neogotycki ołtarz z pewnej kaplicy w Częstochowie. Ołtarz ten zdobi współczesny obraz św. Antoniego.

Główny budowniczy w Prusach Fryderyka Wilhelma.

            Kulicki kościół należy do typowych budowli kościelnych, wznoszonych w całych Prusach podczas panowania Fryderyka Wilhema IV. Przy wielu tego rodzaju budowlach w taki czy inny sposób udział miał Friedrich August Stüler, kierownik działu budownictwa kościelnego w głównym pruskim urzędzie budowlanym.  Stüler był ciekawą postacią o której warto wspomnieć chociaż w kilku zdaniach. Urodził się 28 stycznia 1800 w Mühlhausen/Thüringen, a zmarł 18 marca 1865 w Berlinie. W Berlinie uczył się u Karla Friedricha Schinkla. W latach 1829–1830 wspólnie z przyjacielem Eduardem Knoblauchem podróżował po Francji i Włoszech. W 1831 przebywał w Rosji wraz z Heinrichem Strackiem. Następnie uzyskał stanowisko inspektora budowlanego (niem. Hofbauinspektor), a w 1832 radcy budowlanego (niem. Hofbaurat) i kierownika zamkowej komisji budowlanej. W 1842 król pruski Fryderyk Wilhelm IV mianował go architektem królewskim. W projektach licznych budowli użyteczności publicznej, rezydencji i kościołów posługiwał się głównie stylistyką neorenesansową, klasycystyczną i neogotycką. Doprowadził on w szczególności do rozpowszechnienia - zastosowanego również w Kulicach - połączenia gładko obrobionych kamieni polnych z ceglanym detalem architektonicznym. Należy uczciwie przyznać, że nie ma jednak żadnych dowodów na bezpośredni udział Stülera w budowie kulickiego kościoła. Stosunkowo prosty detal architektoniczny obecny w Bismackowskiej świątyni wskazuje raczej na budowniczego ze środowiska wiejskiego, starającego się dopasować kościół w Kulicach do powstałego w tym samym czasie założenia dworskiego, orientując się przy tym na znanych wzorcach.

Lapidarium niemieckich rodzin -symbol  pojednania

            Po wojnie, po przejęciu świątyni przez parafię katolicką, które nastąpiło w 1947 roku, kulicki kościół wyświęcono pod wezwaniem świętego Antoniego. W krypcie pochowani zostali trzej członkowie rodziny patronackiej von Bismarck. Po 1945 r. sarkofagi ze szczątkami ich ciał zostały usunięte i jak powiadają mieszkańcy, zakopane na cmentarzu przykościelnym. Niemieckie groby zachowały się do czasu, kiedy to w latach 1970 -tych władze lokalne zarządziły zniwelowanie małych wiejskich cmentarzy. Około dwudziestu płyt kamiennych, w tym jedna trzecia z nich z inskrypcjami, przetrwało kolejne dziesięciolecia, rozproszone po różnych miejscach. W latach 2001-2004 „Akademia Europejska Kulice-Külz” mająca w swoim zarządzie Bismarckowski pałac, odszukała i zebrała je w lapidarium na cmentarzu. Dokonano tego dzięki aktywnemu zaangażowaniu mieszkańców wsi, przy finansowej pomocy Koła Ojczyźnianego byłych mieszkańców Nowogardu (Heimatkreis Naugard) i duchowym wsparciu katolickiego księdza. Jedyny nowy kamień znajdujący się na cmentarzu przypomina rodzinę von Bismarck i trzy majątki, które kiedyś do niej należały na ziemi nowogardzkiej. Jednak lapidarium nie jest jedynie miejscem pamięci. Istnienie tego miejsca pomagało Niemcom i Polakom, przebywającym na seminariach organizowanym przez Akademię, w lepszym zrozumieniu historii tego miejsca i regionu. Świadczyć o tym może tekst wyryty po Polsku i Niemiecku na marmurowej płycie zamieszczonej na bramie prowadzącej do kulickiego lapidarium: „Na tym cmentarzu niemieccy mieszkańcy wsi Kulice znaleźli miejsce ostatniego spoczynku. Lapidarium zostało założone wspólnie przez Niemców i Polaków – ku pamięci zmarłych, których grobów już nie ma”.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Bojanowicz

Opracowano na podstawie publikacji Lisawety von Zitzewitz pt.: „Kulice /Külz”

Komentarze   

 
0 #2 RE: Kościół kryjący szczątki BicmarkówTomek 2016-09-29 21:00
Świetny tekst, pozdrawiam
Cytować
 
 
+1 #1 Pozostałości słowiańskie.Tomasz Olgierd Major 2016-04-17 11:55
Witam!
Bardzo ciekawy artykuł. Również popieram tworzenie lapidariów i porządkowanie starych cmentarzy na terenie całego Pomorza. W tej całej idei skupiamy się jednak tylko na etycznych wątkach niemieckim, polskim i czasami żydowskim, więc nie zwracamy uwagi na słowiańskie pozostałości. Te pozostałości jednak są, choćby w nazwiskach osób pochowanych na danym cmentarzu lub płyt nagrobnych odnalezionych przy różnych okazjach. Szkoda jednak, że nikt nie pamięta o słowiańskim rodowodzie rodziny von Kleist i innych rodzimych (słowiańskich), pomorskich rodów, a także etnicznie słowiańskiej przynależności ziemi nowogardzkiej, gdzie do XVII wieku utrzymywał się język bliski językowi kaszubskiemu. Chodzi o to, że przy tworzeniu lapidarium w Kulicach czy podobnych na Pomorzu nie włączane są do współpracy organizacji kaszubskich. Oczywiści równie mile widziane byłyby informacje w języku kaszubskim obok tych w języku polskim i niemieckim.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Statystyki

Dziś5
Wczoraj33
Bieżący tydzień38
Bieżący miesiąc947
Ogólnie60235

Kubik-Rubik Joomla! Extensions

Szybki kontakt

Goleniowskie Stowarzyszenie Eksploracji Historycznej " Biały Grosz" 

Numer KRS - 628718

NIP  856-185-49-10

Regon - 364976503

Konto: Bank Pekao S.A. 19 1240 3839 1111 0010 6922 7270

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.